Dlaczego człowiek wybucha śmiechem?
Teoria podwójnego stresu nabiera konkretnego kształtu w momencie analizowania ciekawego zjawiska, jakim jest śmiech. Chociaż śmiech wydaje się nam czymś naturalnym i oczywistym, to jednak nigdy nie zastanawiamy się, dlaczego pod wpływem pewnych informacji dostajemy drgawek i rechoczemy krótkim, urywanym dźwiękiem.
To tajemnicze zachowanie można w prosty sposób wytłumaczyć, gdy zaczniemy analizować zjawisko śmiechu pod kątem istnienia i funkcjonowania dwóch rodzajów stresu.
Otóż śmiech jest niczym innym jak tylko bardzo gwałtownym przejściem organizmu z jednego stresu w stres w drugi. Odbywa się to pod wpływem jednej, krótkiej informacji.
Pojawienie się tej informacji następuje w sposób gwałtowny i niespodziewany i jest dla mózgu zaskoczeniem. Najpierw usłyszane informacje mózg załadowuje do jednej półkuli, co powoduje wyzwolenie określonego stresu.
W momencie wysłuchania końcowej części historyjki okazuje się, że informacje zostały źle pogrupowane lub nieoczekiwanie pojawiły się nowe informacje. W ciele modzelowatym, które jest spoiwem łączącym obie półkule, następuje gwałtowne przegrupowanie informacji w postaci przeskoków impulsów elektrycznych. Towarzyszą temu drgawki ciała i wybuch śmiechu.
Mózg przez moment usiłuje określić się, w jakim powinien funkcjonować stresie. Serce, które funkcjonuje pod wpływem nastawiania się na jeden z trzech strumieni hormonalnych, także ma kłopoty z rytmiką. Człowiek czuje się, jakby był rozdzierany w dwie przeciwstawne strony. Aby wyładowanie nastąpiło w formie eksplozji, ważne jest, aby końcowa informacja, była dla słuchającego całkowitym zaskoczeniem.
Ponadto informacja ta musi być silnym kontrastowym bodźcem dla informacji usłyszanych na początku dowcipu. Przechodzenie z jednego stresu w stres drugi możemy prześledzić na kilku prostych przykładach:
Do baru zdecydowanym krokiem wkracza kangur. Siada sobie przy barze i zamawia duże piwo. Zaskoczony barman niechętnie, ale z pokorą stawia zwierzęciu piwo.
– Ile się należy?” pyta kangur.
Barman, aby zrobić ubaw siedzącym w barze gościom, wymienia głośno nieprawdopodobnie dużą sumę pieniędzy. Zapada cisza, a po chwili kangur wyjmuje gruby portfel, skrupulatnie odlicza należne pieniądze i z pokorą kładzie je na stół. Zmieszany barman próbuje odzyskać twarz i głośno mówi:
– Dziękuję bardzo. Muszę powiedzieć, że bardzo rzadko odwiedzają nas kangury…
– Nic dziwnego – odpowiada kangur – przy takich cenach.
W pierwszej części dowcipu mózg barmana dostrzegł w kangurze śmiertelne zagrożenie. Mózg wysłał w kierunku ciała silne impulsy, a rdzeń nadnerczy wyrzucił do układu krwionośnego duże dawki adrenaliny.
Przecież do jego baru wtargnął przedstawiciel innego gatunku. Jednak po małej wymianie zdań, barman stwierdza, że kangur jest zwierzęciem bardzo spokojnym, ułożonym i dobrze wychowanym a na dodatek dobrze płacącym klientem. Pieniądze spowodowały w mózgu barmana wyrzut uspakajającej serotoniny. Barman nieoczekiwanie poczuł się bardzo bogaty.
Niestety zawyżając cenę piwa, zachował się niemoralnie i nieprzyzwoicie. Naraził się całej społeczności kangurów, a także ośmieszył się przed swoją ludzką społecznością. Ostatnie zdanie kangura „ Przy takich cenach” jest zwykłym społecznym oskarżeniem, które wyzwoliło w nim wyrzuty sumienia i poczucie winy.
W organizmie barmana, pod wpływem długich, ciągłych sygnałów w komórkach nerwowych nastąpił wyrzut noradrenaliny. W ten oto sposób stres adrenalinowy został w sposób gwałtowny zamieniony na stres noradrenalinowy.
Bywają też dowcipy, w których następuje zjawisko odwrotne – stres noradrenalinowy zostaje zamieniony na stres adrenalinowy.
Pacjent odzyskuje świadomość i widzi nad sobą uśmiechniętą twarz chirurga.
– Miał pan wypadek samochodowy. Mam dla pana dwie nowiny. Dobrą i złą. Od której zacząć ?
– Od złej – panie doktorze – chcę mieć to już za sobą.
– No cóż…- Marszczy brwi chirurg- to była potworna kraksa. Musieliśmy amputować panu obie stopy.
– O cholera ! A dobra nowina?
– Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – rozpromienia się chirurg – Chodzi o pieniądze na rehabilitację. Pana buty zostały sprzedane na licytacji za niewiarygodnie wysoką sumę.
Najpierw poszkodowany pacjent dowiedział się, że będzie przykuty do wózka inwalidzkiego, co oznacza unieruchomienie i ograniczeniem kontaktów z innymi ludźmi. Informacja taka niewątpliwie wyzwoliła stres noradrenalinowy.
Kolejna informacja, mówiąca o brutalnym i egoistycznym zachowaniu się innych ludzi, wyzwoliła stres przeciwstawny – adrenalinowy. Osoby, które brały udział w licytacji, okazały się zwykłymi hienami.
Unieruchomienie jest dla człowieka karą bardzo straszną. Jednak każdy stres unieruchomienia może zostać odblokowany aktywnością ruchową, co wyzwala w mózgu wyrzut dopaminy. Hormon dopamina radośnie napędza ruchowo organizm i pozwala entuzjastycznie i przedsiębiorczo podchodzić do zaplanowanych działań.
Nierzadko dopaminowa euforia powoduje, że człowiek nie dostrzega licznych zagrożeń, jakie czyhają przy podejmowaniu ważnych decyzji. Tego rodzaju zagrożenia wyśmienicie dostrzegają osoby, które znajdują się pod wpływem adrenaliny i są sceptycznie nastawione do świata zewnętrznego. Obrazuje to pewien dowcip o Kowalskim.
Polska i Szwecja postanowiły połączyć się tunelem idącym pod Bałtykiem. Ogłoszono przetarg i zgłosił się tylko jeden człowiek – Kowalski. Kowalski wchodzi pewnym krokiem na salę przetargu i oświadcza:
– Cześć chłopy. Przyszedłem wykopać wam ten tunel.
Komisja jest zdziwiona, trochę zmieszana, ale zachowuje powagę.
– Pan ma zamiar ten tunel sam wykopać? – pyta spokojnie jeden z uczestników komisji
– Ależ skąd – ożywia się Kowalski i dodaje – Pomoże mi w tym mój syn. Władek pokaż no się … – W drzwiach sali ukazuje się postać młodego człowieka.
Na sali zrobiła się kompletne cisza, członkowie komisji po cichu się naradzają. Po chwili głośno pada następne pytanie.
– A macie jakieś narzędzia?
Kowalski ponownie się ożywia:
– No pewnie! Mamy dwie nowe łopaty – i pokazuje dwie nowe, zakupione łopaty.
Poważnie zakłopotana komisja zastanawia się dłuższą chwilę, aż jeden z jej członków pyta:
– A jak chcecie tego dokonać?
– Toż to proste. – Kowalski jeszcze bardziej się ożywia – Władek będzie kopał od strony Polski, a ja od strony Szwecji.
Tym razem zrobiła się totalna cisza, członkowie komisji chwytają się za głowę. Po chwili rozlega się donośny głos:
– No dobrze … A jak się Panowie miniecie?
– Nic nie szkodzi – ożywia się i promienieje szerokim uśmiechem Kowalski – będziecie mieli chłopy dwa tunele.
Obie strony – Kowalski i komisja – od samego początku pracowały odmiennymi półkulami i nie rozumiały swoich argumentów. Kowalski, znajdując się pod wpływem noradrenaliny, uaktywniał w swoim prawym płacie czołowym ośrodki ruchu, w których zakodowany był ofensywny plan działania służący wydrążeniu długiego tunelu. Sceptyczna i defensywna komisja od początku była pod wpływem adrenaliny i dostrzegała jedynie same zagrożenia.
Na wszystkie sceptyczne jej pytania Kowalski miał optymistyczną dopaminową odpowiedź. Taka przepychanka kontrastowych informacji wyzwoliła u słuchacza przemienne pobudzanie półkul.
Ostatnie zdanie Kowalskiego: „Będziecie mieli dwa tunele” jest dla mózgu słuchacza eksplozją optymizmu i jednocześnie eksplozją strachu, który wyzwala się, gdy człowiek uświadomi sobie, jaki ogrom pracy trzeba wykonać, aby wykopać dwa tunele.
O ile działanie pod wpływem dopaminy jest innowacyjne, pionierskie i przedsiębiorcze, o tyle działanie pod wpływem serotoniny jest mechaniczne, bezmyślne i automatyczne.
To ostatnie działanie przyjemnie kontrastuje ze stresem odrzucenia społecznego. Obrazuje to pewien dowcip o nauczycielce, która pod wpływem adrenaliny mechanicznie wykonywała swoje służbowe obowiązki i nie obchodziło ją, co o jej pracy sądzi społeczność zgromadzona wokół szkoły.
Pyta pani Jasia na lekcji.
– Jasiu! … gdzie jest wieża Eiffla ?
Jasio robi przestraszoną minę i odpowiada:
– Przysięgam, ja jej nie brałem!
Pani rozgniewana tępotą i głupotą Jasia każe przyprowadzić do szkoły ojca.
Następnego dnia przychodzi ojciec, a nauczycielka spokojnie mówi:
– Pytam pana syna, gdzie jest wieża Eiffla, a on mi odpowiada, że on jej nie brał.
Zdumiony ojciec zastanawia się przez chwilę, myśli i drapie się po głowie, a następnie odpowiada:
– Ja pani powiem … chłopak ma dobre serce. On by jej nie wziął.
Zdenerwowana nauczycielka bez słowa odwraca się, trzaska drzwiami i dynamicznym krokiem podąża w kierunku gabinetu dyrektora. Ze szczegółami opowiada dyrektorowi o całym zajściu.
– Pani Krysiu ! odpowiada spokojnie dyrektor – Co się pani uczepiła tej wieży. Jeszcze dziś każę kupić nową.
Głupota jest niebezpieczna. Współpraca z głupimi osobami wyzwala stres adrenalinowy. Przeciwieństwem tego jest system moralny grupy, która ma własne zasady i własne kryteria wartości. Są to zasady dla wszystkich wygodne i trzeba się im podporządkować.
W przeciwnym wypadku osoba niepokorna zostanie odrzucona i potępiona. Nauczycielka mechanicznie i bezmyślnie prowadziła lekcję pod wpływem adrenaliny. Problem, z jakim się spotkała, przerastał jej energetyczne możliwości.
Okazało się, że Jasio i Ojciec są niewykształceni i trzeba wykonać ciężką pracę, aby tych dwóch osobników dokształcić. Jak pamiętamy, osoba pod wpływem adrenaliny ma tendencję do automatycznego zwracania się o pomoc do swoich najbliższych.
Nauczycielka zamiast walczyć z niewiedzą swoich uczniów i ich rodziców, mechanicznie ruszyła w kierunku gabinetu dyrektora. Jednak zdecydowane słowa dyrektora: „Pani Krysiu..” oraz „ Co się pani uczepiła …”, wyzwoliły w niej stres odrzucenia społecznego. Okazało się, że działania nauczycielki są sprzeczne z potrzebą lokalnej społeczności.
Zwróć uwagę, że aby w mózgu ukształtował się nowy stres, w dowcipach muszą występować trzy osoby, a każda z nich wysyła osobny sygnał zmniejszenia i oddalenia lub zbliżenia i powiększenia. Tak więc, osoba będąca przywódcą społeczności, wysyła sygnał silny, kolejna osoba wysyła sygnał średni, a trzecia osoba sygnał słaby. Przykładowo:
W przedziale pociągu przeklina dziecko, jego matka, a także ksiądz. Piratem drogowym jest Kowalski, policjant drogówki i naczelnik wydziału drogowego. W zakładzie psychiatrycznym pacjent twierdzi, że jest Napoleonem, drugi pacjent też twierdzi, że jest Napoleonem i dyrektor zakładu twierdzi, że jest Napoleonem.
Te trzy informacje po kolei uruchamiają w mózgu trzy rodzaje włókien nerwowych. Przypomina to drążenie otworu w skale trzema uderzeniami młota. Jedno uderzenie nie powoduje utrwalenie się nowej informacji i nie wyzwala określonego stresu. Muszą być minimum trzy informacje.
Podobnie poczuje się nasz czytelnik, jeżeli w ciągu dnia usłyszy od trzech niezależnych osób informację, że niechlujnie wygląda. Osoba, która opowiada dowcip, trzy razy powtarza tę samą informację, aby w mózgu słuchającego ukształtował się nowy rodzaj stresu. Przykładowo
Mówi mrówka do słonia
– Słoniu …wyjdź z wody (1)
– Nie chce mi się …
– Słoniu, proszę cię bardzo wyjdź z wody (2)
– Daj mi spokój, nie chce mi się
– Ależ słoniu, ja ciebie tak ładnie proszę, wyjdź z wody ……tylko na chwilkę (3)
– No dobrze, wychodzę, ale pamiętaj … tylko na chwilę
Słoń wychodzi z wody, staje przed małą mrówką i mówi:
– Słucham…
Mrówka uważnie przygląda się słoniowi, mruży oczy i po chwili i stwierdza:
– W porządku słoniu, możesz wracać. Chciałam tylko sprawdzić, czy nie założyłeś moich kąpielówek
Słoń znajdował się w stresie adrenalinowym. Kąpiąc się odzyskiwał swoje zasoby energetyczne i defensywnie podchodził do wszelkich wydarzeń, jakie rozgrywały się w otoczeniu.
Mrówka swoimi prośbami i czułymi sformułowaniami wyzwoliła w nim stres przeciwstawny – noradrenalinowy i uaktywniła ruchowo. Słoń, aby się z niego uwolnić i uzyskać spokój sumienia, spełnił jej życzenie i wyszedł z wody. W tym momencie dostał końcową informację, którą można streścić w jednym zdaniu: „Mrówka nie ma do słonia zaufania i podejrzewa go o złodziejstwo”.
Ten brak zaufania wyzwolił w słoniu silny stres noradrenalinowy. Jednak końcowa informacja zawiera także sygnał dla przeciwstawnej półkuli, która odpala stres przeciwstawny – adrenalinowy. Informacja brzmi: ” Mrówka, z którą się przyjaźni i współpracuje, jest nieprzeciętnie głupia”. No bo jak duży słoń może założyć tak małe majtki.
Adrenalina uwalnia się także, gdy organizm wchodzi w kontakt z groźną, trującą, zgniłą lub żrącą substancją. Oto dowcip, w którym stres przed silnymi bodźcami przechodzi w stres społeczny związany z nie poprawnym zachowaniem
Siedzą dwie muchy na olbrzymim okrągłym gównie i nagle jedna z nich niesamowicie głośno beka. Zbulwersowana druga mucha odwraca się do swojej koleżanki, marszczy brwi i mówi:
– No wiesz, Broniu, … tak przy jedzeniu!
Wyjaśnijmy pozostałe przykłady
Małżeństwo podsłuchuje przez ścianę rozmowę innego małżeństwa. Podsłuchujący mąż pyta swoją żony:
– Czemu ten Kowalski tak krzyczy na tą Kowalską?
– Bo Kowalska nie chce mu powiedzieć, na co wydała pieniądze. (stres NORA)
Nagle zrobiło się cicho, a zaraz potem znowu słychać krzyki
– A czemu teraz kowalski tak krzyczy?
– Bo Kowalska powiedziała mu, na co wydała pieniądze. (Stres ADRE)
W szpitalu na stole operacyjnym, pacjent przed podaniem narkozy wyciąga portfel i nerwowo przelicza gruby plik banknotów.
– Niech się pan teraz nie fatyguje– mówi chirurg. – Ureguluje pan to po operacji.(Stres NORA – chirurg ma wyrzuty sumienia, że przymusza swojego klienta do płacenia rachunku.)
Mówi kolega do kolegi:
– Nie martwi ciebie to, że wszyscy twoi koledzy mają żony, dzieci, spędzają czas w rodzinie, a ty ciągle jesteś sam?
Drugi kolega odpowiada:
– Martwi mnie to bardzo, ale nie wiem, jak mam im pomóc.
Brak rodziny to stres noradrenaliny związany z ciszą i samotnością ale przebywanie w rodzinie gdzie często panuje hałas, może też być uciążliwe i męczące co wyzwala adrenalinę




































































